Jean Webster – „Tajemniczy opiekun”



Agata Abbott ma siedemnaście lat i nie może, oględnie mówiąc, narzekać na nadmiar szczęścia. Rodziców straciła wcześnie – tak wcześnie, że nie pamięta, aby kiedykolwiek ją kochali – a zaraz potem trafiła do Domu wychowawczego imienia Johna Griera, pod opiekę nader kostycznej i apodyktycznej pani Lippett. Od tamtej pory, jakkolwiek nie brakuje jej ani zapału, ani żądzy przygód, właściwie nie wyściubia nosa z tej niezbyt przyjaznej młodym ludziom placówki. Jedyną pociechą są dla niej postępy w nauce – Agata jest zdolna, osiąga znakomite stopnie i ma wyraźne literackie zacięcie.

Lecz pewnego dnia los wreszcie się do niej uśmiecha: jeden z zamożnych opiekunów ośrodka, który dotąd protegował wyłącznie chłopców, postanawia wykształcić ją na pisarkę. W tym celu opłaca jej czteroletnie studia w prestiżowym college’u. Zastrzega sobie jednak anonimowość i stawia jeden warunek: podopieczna ma regularnie informować go w listach o swoich postępach w nauce, a także o tym, jak przebiega jej codzienne życie. Agata jest w siódmym niebie. Wkrótce potem wyrusza do college’u. Z powziętych zobowiązań wywiązuje się pilnie: przez cztery lata wysyła do tajemniczego opiekuna listy, w których szczegółowo opisuje mu swoje perypetie.

Kim jest Agata Abbott? To główna bohaterka powieści „Tajemniczy opiekun”. Tekst ukazał się po raz pierwszy w 1912 roku, a jego autorka, Jean Webster, amerykańska pisarka z przełomu XIX i XX wieku, była bliską krewną Marka Twaina. Dziś książka zaliczana jest do kanonu literatury dla młodzieży.  

Powieść ma formę powieści epistolarnej, a jej największym atutem niewątpliwie jest postać Agaty. W chwili, gdy rozpoczyna się akcja, Agata ma siedemnaście lat i zdradza rozmaite typowe dla tego wieku „przypadłości”: jest radosna, ma nabitą ideałami głowę, lubi popadać w rozmarzenie i bywa mocno egzaltowana – pod tym i kilkoma innymi względami przypomina Anię Shirley z arcysławnej powieści Lucy Maud Montgomery. Lecz w miarę upływu czasu jej poglądy krystalizują się, a postawa życiowa zmienia, i cztery lata później – czyli w momencie, gdy korespondencja się urywa – panna Abbott jest już w pełni ukształtowaną młodą kobietą, która wie, czego chce, i potrafi wyznaczać sobie cele, aby następnie z uporem do nich dążyć. Dwudziesto-, dwudziestojednoletnia Agata nie boi się podejmować odważnych decyzji co do swojej przyszłości, mimo że wie, iż ta determinacja może kosztować ją utratę względów zamożnego opiekuna.

Ciekawe są również czynione przez nią spostrzeżenia. Agata jest wnikliwą obserwatorką i ów zmysł obserwacji pozwala jej wysnuwać wnioski, które nawet dzisiaj – choć od momentu ukazania się książki minęło z górą sto lat – jawią się jako dojrzałe i aktualne. Na przykład:

„Wielkie, wspaniałe przyjemności i rozrywki nie są wcale najważniejsze. Potrafić wykorzystać drobne radości życia, umieć cieszyć się chwilą – oto prawdziwy klucz do szczęścia. (…) Nie rozpamiętywać wciąż z żalem przeszłości ani też myśleć nieustannie o przyszłości, ale umieć wykorzystać w pełni każdą dobrą chwilę”[1].

Albo:

„Większość ludzi nie żyje, tylko goni za czymś przez całe życie. Usiłują osiągnąć jakiś cel, daleko na widnokręgu, i w tej gorączce dążenia tak się zmęczą i zadyszą, że tracą poczucie otaczającego ich spokojnego piękna, obok którego przebiegają pędem. Potem, kiedy ocknąwszy się, odzyskują nareszcie trzeźwość sądu, pierwszą rzeczą, jaka ich uderza, jest poczucie, że zdążyli się zestarzeć, znużyć życiem i zobojętnieć już nawet na to, czy osiągnęli swój cel, czy nie” (s. 110).

Po raz pierwszy czytałam „Tajemniczego opiekuna” wiele lat temu, jeszcze jako uczennica szkoły podstawowej. Wtedy byłam zachwycona tą książką. Dzisiaj nadal uważam, że jest to bardzo wartościowa powieść, która nie bez powodu zdobyła sobie miejsce w panteonie klasyki dla młodzieży, dostrzegam jednak rzeczy, które wcześniej umknęły mojej uwadze. Na przykład to, jak oburzająca jest w gruncie rzeczy postawa tajemniczego opiekuna, który nie zdradzając swojej tożsamości, manipuluje Agatą. Czytelnik – wbrew zapewnieniom wydawcy, który na tylnej stronie okładki obwieszcza, że „rozwiązanie zagadki jest zaskakujące i niespodziewane” – dość szybko odgaduje, kim tak naprawdę jest tajemniczy dobroczyńca, Agata jednak do końca pozostaje w nieświadomości i ta niewiedza nieraz stawia ją w kłopotliwym, a chwilami nawet dwuznacznym położeniu.

Książkę czyta się szybko i z niesłabnącym zainteresowaniem. W dużym stopniu jest to zasługą głównej bohaterki – listy pisane są lekko i, co ważne, z wielkim humorem. Szkoda tylko, że poznajemy jedynie perspektywę panny Abbott. O przemyśleniach i uczuciach tajemniczego opiekuna wiemy tyle, ile możemy wyczytać z subiektywnej korespondencji Agaty, on sam nie zostaje właściwie dopuszczony do głosu.

„Tajemniczy opiekun” to dobra i zdumiewająco aktualna powieść. Główna bohaterka wzbudza sympatię (czasami nawet podziw), a całość jest inteligentna, dowcipna, budująca i ciepła. Krótko mówiąc, w sam raz na jesienne wieczory. To książka dla młodzieży, ale – podobnie jak inne teksty z kanonu klasyki – ma coś do zaoferowania również starszym czytelniczkom.

Szczerze polecam!   

 

 

 

Oficyna Wydawnicza Rytm

Warszawa 2018

Tłumaczyła Róża Centnerszwerowa

7/10

 



[1] Jean Webster, Tajemniczy opiekun, tłum. Róża Centnerszwerowa. Oficyna Wydawnicza Rytm, Warszawa 2018, s. 109.

Komentarze