Główną bohaterką „Perswazji” Jane Austen jest Anna Elliot.
Anna nie ma zbyt wielu powodów do zadowolenia: jej ukochana matka zmarła przed wielu laty, a ojciec, baronet z hrabstwa Somerset, należy do ludzi, których „jedną i jedyną treścią charakteru” jest próżność. To człowiek zapatrzony w siebie, ufający pozorom i niezdolny do obdarzenia żadnej ze swoich trzech córek prawdziwą miłością. Starsza siostra Anny jest wyniosłą egoistką, a młodsza – skoncentrowaną na sobie młodą mężatką z silnymi tendencjami do hipochondrii. Jedynym prawdziwym wsparciem jest dla Anny lady Russell, roztropna dama „poważnego wieku i charakteru”[1], która darzy pannę Elliot szczerym przywiązaniem. To właśnie ona skłoniła niegdyś swoją młodą przyjaciółkę do podjęcia brzemiennej w skutkach decyzji: wyperswadowała jej małżeństwo z kapitanem Fryderykiem Wentworthem, którego dziewiętnastoletnia Anna kochała z wzajemnością, ale który stał dopiero u progu kariery i, co za tym idzie, nie mógł zagwarantować swojej przyszłej żonie ani bogactwa, ani spokojnej przyszłości. Zraniony do żywego, kapitan wypłynął w morze.
W wieku lat dwudziestu siedmiu Anna wydaje się być pogodzona z losem: osiągnęła już taki wiek, że wszyscy wokół mają prawo uważać ją za starą pannę, straciła dawną świeżość, a w dodatku musi wyprowadzić się z rodzinnej posiadłości, Kellynch Hall, której jej żyjący ponad stan ojciec nie jest w stanie utrzymać. I właśnie wtedy wydarza się rzecz nieoczekiwana: w roku 1814 Napoleon zostaje pokonany, brytyjskie okręty zawijają w chwale do rodzimych portów, a kapitan Wentworth, który w czasie wojny zdobył sławę i majątek, powraca do hrabstwa Somerset z zamiarem znalezienia żony. Wkrótce potem jego droga ponownie krzyżuje się z drogą Anny.
Czy dawna miłość odżyje i tych dwoje wreszcie odnajdzie szczęście? Odpowiedzi na to pytanie nie trzeba szukać zbyt długo – jest ona dość oczywista. I chociaż ostatnia powieść Jane Austen – „Perswazje” zostały wydane w roku 1817, już po śmierci pisarki – jest w gruncie rzeczy pięknym romansem, to błędem byłoby zamykanie jej wyłącznie w tych ramach.
Catherine Bell twierdzi w książce „Jane Austen. Miłość, która stała się literaturą”, że autorka „Perswazji” przywiązała się do Anny Elliot, gdy tylko ta wyłoniła się z jej wyobraźni, i nadała jej kilka własnych cech (także fizycznych – na przykład orzechowobrązowe oczy). Istotnie, portret bohaterki jest pogłębiony psychologicznie i nakreślony z niebywałym wyczuciem. Anna jest wielkoduszna, spokojna, roztropna, wrażliwa na cudzą krzywdę i zawsze gotowa pospieszyć z pomocą potrzebującym. W przeciwieństwie do osób, wśród których się obraca, nie poprzestaje na pozorach i bardziej ceni przymioty człowieka aniżeli jego tytuły, a dobre towarzystwo nie oznacza w jej mniemaniu odpowiednich koligacji, lecz „towarzystwo ludzi mądrych, ludzi światłych, którzy potrafią prowadzić rozmowę” (s. 149). Jane Austen zbyt jednak lubiła ironię, aby oszczędzić jej swojej bohaterce; i rzeczywiście, jest w powieści kilka napisanych w dość kpiącym tonie fragmentów – na przykład ustęp dotyczący okoliczności, w których Anna i kapitan Wentworth zakochali się w sobie.
Ilekroć wracam do „Perswazji”, tylekroć zdumiewa mnie finezja, z jaką Jane Austen – choć sama nigdy nie wyszła za mąż – potrafiła opisywać relacje damsko-męskie (w tym relacje pomiędzy mężem a żoną). Jest w powieści kilka naprawdę ciekawych par. Na wzmiankę zasługuje zwłaszcza małżeństwo Croftów, gdzie żona – zamiast, jak było to w zwyczaju, czekać w domu na męża-marynarza – śmiało towarzyszy admirałowi w jego morskich wyprawach. W owych czasach musiał to być nie lada wyczyn.
Melancholią zaprawione są obserwacje Anny na temat społecznych uwarunkowań, które więżą kobiety w czterech ścianach, pozwalając zarazem mężczyznom cieszyć się swobodą. „My niewątpliwie nie zapominamy was tak szybko jak wy nas”, mówi Anna w pewnym momencie. „To zapewne bardziej nasz los niż zasługa. Nic nie możemy na to poradzić. My żyjemy w domu, w ciszy i zamknięciu, gdzie wystawione jesteśmy na łup naszych uczuć. Wy zmuszeni jesteście do wysiłku. Macie swój zawód, dążenia, takie czy inne interesy, które natychmiast wciągają was z powrotem w życie i świat, a ustawiczne zajęcie i zmiany szybko zacierają wspomnienia” (s. 234).
Wyśmienity – i suto zaprawiony ironią – jest również portret angielskiego ziemiaństwa z początku XIX wieku. Z jednej strony mamy ludzi, których jedyną „zasługą” jest odziedziczony po przodkach tytuł i majątek. Ojciec Anny, baronet Elliot, chlubi się swoim pochodzeniem (nie bierze do ręki innej książki niż „Almanach baronetów”) i jest święcie przekonany, że z tego tytułu należą mu się wielkie przywileje. Na tych, którzy zmuszeni są pracować na swoje utrzymanie, patrzy z góry, jako na istoty gorszego gatunku. Na przeciwnym biegunie plasują się osoby, które – jak kapitan Wentworth czy admirał Croft – zdobyły majątek i poważanie własną determinacją, uporem i pracowitością. Anna sympatyzuje z tą drugą kategorią ludzi i nietrudno się domyślić, że jest pod tym względem wyrazicielką przekonań samej Jane Austen.
„Perswazje” to książka, która urzeka subtelnością, pięknym językiem, wspaniale zarysowanym tłem społecznym i pogłębionymi portretami bohaterów. Jest w tej historii optymizm, głęboka wiara w to, że miłość – jeżeli tylko jest prawdziwa – może oprzeć się upływowi czasu. Ale „Perswazje” to również przestroga przed zbyt łatwym uleganiem wpływom otoczenia.
Wyśmienita, dojrzała, mądra powieść, której czas zdaje się nie imać.
Warto po nią sięgnąć, warto do niej powracać.
Wydawnictwo Świat Książki
Warszawa 2016
Tłumaczyła Anna Przedpełska-Trzeciakowska
9,5/10
[1] Jane Austen, Perswazje, tłum. Anna Przedpełska-Trzeciakowska. Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2016, s. 7.

Komentarze
Prześlij komentarz