I
słyszę cię, jak mówisz słowami cichemi:
„Żadna mi nie jest obca małość i pokusa,
Zmierzyłem to, co wzniosłe i nędzne na ziemi,
Jak Piotr, co kiedyś przecież zaparł się Chrystusa”.
Lecz jemu powiedziano: „Będziesz z prawej strony
Przed tym, co nie znał wahań i skruchy, i lęku!”.
I stoisz oto, Boyu, bardzo zawstydzony,
Trzymając pióro w jednym, palmę w drugim ręku
Jan Lechoń, Duch Boya
W 2024 roku nakładem Wydawnictwa Literackiego ukazał się „Książę”. To biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego autorstwa Moniki Śliwińskiej. Gdy po lekturze znakomitych „Panien z Wesela” natknęłam się na ten opasły wolumin (książka liczy ponad sześćset stron), poczułam, że powinnam go przeczytać. Boy to niebywale ciekawa postać, a „Panny z Wesela” mnie oczarowały. Nie bez znaczenia była również chęć porównania książki Moniki Śliwińskiej z inną znaną mi opowieścią o autorze „Słówek”.
Tadeusz Żeleński był nietuzinkowym człowiekiem. Czytając „Księcia”, poznajemy jego rodziców, braci i krewnych. Dowiadujemy się, że był synem niespełnionej pisarki, Wandy Grabowskiej, i znanego kompozytora, Władysława Żeleńskiego. Jego kuzynami byli malarz Włodzimierz Tetmajer i poeta Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Życie Żeleńskiego toczyło się po wyboistych ścieżkach. Ukończył studia medyczne, ale nie spełnił się w roli lekarza. Znacznie lepiej szło mu pisanie. Współpracował z kabaretem Zielony Balonik, stworzył słynne „Słówka”, tłumaczył dzieła klasyków literatury francuskiej (Moliera, Balzaka, Racine’a, Diderota, Rabelais’go, Stendhala, Prousta i innych), jako żarliwy miłośnik teatru recenzował przedstawienia… Był wnikliwym obserwatorem; jego bystremu oku i lekkiemu pióru zawdzięczamy „zakulisowe” wiadomości o bogatym życiu kulturalnym Młodej Polski i dwudziestolecia międzywojennego.
Boy był również zaciekłym polemistą, który nie bał się wyrażać swego zdania. Walczył o prawa kobiet (termin „piekło kobiet” wyszedł spod jego pióra) i osób homoseksualnych, głośno mówił o potrzebie edukacji seksualnej, opowiadał się za świadomym macierzyństwem i rozdziałem Kościoła od państwa. Publicystyczne kampanie przysporzyły mu zarówno żarliwych zwolenników, jak i zaprzysięgłych wrogów (zwłaszcza w środowiskach katolickich). Po pobycie we Francji założył organizację Kropla Mleka, propagującą naturalne karmienie i higienę żywienia niemowląt. Tej ostatniej sprawie poświęca autorka „Księcia” wiele uwagi i jest to nader interesujący wątek.
Monika Śliwińska szczegółowo omawia każde z wymienionych wyżej „wcieleń” Żeleńskiego, ale wspomina również o sprawach, o których zwykle się nie mówi. „Jej” Boy to introwertyk i melancholik („Sam jestem melancholik”, pisze o sobie w jednym z felietonów, „mimo iż się temu bronię; smutek to dopust boży”[1]), który cierpi wskutek niedoleczonej kiły, utyka, ma niebezpieczny pociąg do hazardu, znajduje wytchnienie w pracach ogrodowych, a poza tym nie lubi swojego głosu i mimo fenomenalnego poczucia humoru woli śmiać się z cudzych żartów niż samemu żartować.
Ciekawie przedstawia autorka sposoby Żeleńskiego na promowanie własnych dzieł (przekład „Rozprawy o metodzie” Kartezjusza opatrzył Boy opaską z napisem „Tylko dla dorosłych”, co zapewniło książce wielką popularność wśród czytelników), jego zmagania z trudną składnią Prousta i heroiczne wręcz wysiłki na rzecz utrzymania przy życiu tzw. Biblioteki Boya. Żeleński z własnej kieszeni dokładał do swojej wzmożonej działalności translatorskiej.
Biografia imponuje mnogością źródeł i podejrzewam – a właściwie jestem pewna – że odebrałabym ją inaczej, gdybym nie tak dawno nie przeczytała książki „Błazen – wielki mąż”, w której to Józef Hen opisuje koleje życiowe Boya. Dzieło Hena porwało mnie i oczarowało. Wielki pisarz snuje swoją opowieść z pozycji miłośnika twórczości Żeleńskiego. Nazywa siebie „boyologiem” i ubolewa, że po wybuchu drugiej wojny światowej nie starczyło mu sił, aby zjawić się na którymś z wykładów Boya na uniwersytecie we Lwowie. Tę sympatię wyraźnie widać w książce. W „Księciu” jest inaczej. Monika Śliwińska stara się zachowywać obiektywność i nie ujawniać własnych opinii. Kiedy pisze o kontrowersjach, jakie wybuchały wokół działalności Żeleńskiego, zawsze przytacza argumenty obu stron. Dzięki temu mamy szansę „wysłuchać” zarówno sprzymierzeńców Boya, jak i jego przeciwników. Jest to bez wątpienia zaleta tej książki, tudzież dowód na profesjonalizm pisarki, mnie zabrakło jednak subiektywnego osądu, bardziej osobistego komentarza.
Książka wzbudziła we mnie sprzeczne uczucia. Są w niej fragmenty (życie kulturalne Krakowa po przybyciu Stanisława i Dagny Przybyszewskich, działalność na Żeleńskiego rzecz praw kobiet i jego spór z wybitnym krytykiem literackim, Karolem Irzykowskim), które czyta się jak znakomitą powieść, ale są i takie, które przytłaczają ilością cytowanych źródeł i w których osobowość Boya rozmywa się wskutek ogromnej ilości informacji. Podziwiam tytaniczny wysiłek, jaki pisarka musiała wykonać przy pracy nad tą książką (każda informacja jest udokumentowana, a bibliografia imponuje), ale mam wrażenie, że choć znacznie poszerzyła się moja wiedza na temat Boya-literata, tłumacza i publicysty, to Boy-człowiek (mąż, ojciec, przyjaciel, kochanek) pozostał dla mnie tajemnicą. A szkoda!
Porywające i wstrząsające jest natomiast zakończenie. Owszem, z góry wiadomo, w jakich okolicznościach przerwie się życie Boya – zwłaszcza że Monika Śliwińska zastosowała ciekawy zabieg, rozpoczynając opowieść o życiu swojego bohatera od… jego śmierci – a jednak fragmenty poświęcone pobytowi Żeleńskiego we Lwowie wywierają ogromne wrażenie.
„Książę” spodobał mi się mniej niż „Błazen – wielki mąż” (nie bez kozery u Śliwińskiej pojawia się w tytule termin „biografia”, a u Hena – określenie „opowieść”), to jednak bardzo dobra książka. Miłośnicy Boya, tudzież wszyscy, którzy chcieliby poznać nieco lepiej Młodą Polskę i dwudziestolecie międzywojenne, powinni po nią sięgnąć. To kopalnia wiedzy.
Wydawnictwo Literackie
Kraków 2024
6,5/10
Monika Śliwińska - "Panny z Wesela"
[1] Monika Śliwińska, Książę. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024, s. 33.

Komentarze
Prześlij komentarz