Lucy Maud Montgomery – „Biała magia”


Biała magia” to zbiór opowiadań Lucy Maud Montgomery.

Montgomery – podobnie jak najsłynniejsza stworzona przez nią bohaterka, Ania Shirley – lubiła pisać opowiadania. Ukazywały się one na łamach kanadyjskich czasopism, a niektóre stawały się później częścią tej czy innej powieści. Losy opowiadań zebranych w tomiku „Biała magia” były raczej burzliwe: polski wydawca informuje, że teksty zostały odnalezione długo po śmierci pisarki. Po raz pierwszy wydano je w Kanadzie w 1990 roku.

Opowiadania – a jest ich dziewiętnaście – powstawały na przestrzeni wielu lat: najwcześniejsze pochodzą ze schyłku XIX stulecia, inne – z lat dwudziestych, a nawet trzydziestych XX wieku. Rozrzut czasowy jest więc duży, podobnie jak rozpiętość tematyczna.

Tomik jest niezwykły: Lucy Maud Montgomety objawia w nim fascynacje, których istnienie po lekturze jej najbardziej popularnych cykli powieściowych można było jedynie podejrzewać. Są tam elementy powieści grozy: powroty z zaświatów i zjawiska nadprzyrodzone. Część z nich jest nadnaturalna jedynie z pozoru, jak w przypadku wieńczącego zbiór tekstu pod tytułem „Świątobliwa oszustka” (1931), gdzie nawiedzające dom duchy okazują się być sprytnymi wybiegami pewnej zgorzkniałej, zagniewanej na cały świat intrygantki. Inne nie znajdują logicznego wytłumaczenia. Na przykład bohater opowiadania „Dziewczyna przy furtce” (1906), pan Lawrence, żywi osobliwe przekonanie. Przez całe życie pozostawał wierny pamięci ukochanej dziewczyny, która zmarła w wieku zaledwie osiemnastu lat, ale przed śmiercią zdążyła jeszcze złożyć uroczystą obietnicę: poprzysięgła, że gdy nadejdzie pora, przybędzie, aby osłodzić ostatnią godzinę narzeczonego. I rzeczywiście, kiedy pan Lawrence umiera, przy furtce jego domu pojawia się wysoka, eteryczna postać z białą różą w ręku, spowita w księżycową poświatę. „Piękną i silną rzeczą jest miłość”, mówi, „zdolną nawet do pokonania śmierci. My, którzy kochamy prawdziwie, kochamy na zawsze i to jest naszym niebem”[1].

„Ukochany Miriam” (1901) to z kolei historia dziewczyny, która sprawia wrażenie innej niż pozostali ludzie. Wygląda, jakby „cała była duchem pozbawionym wszelkiej cielesności” (s. 110), a w dodatku posiada niebywałą umiejętność: mimo że mieszka w odległości wielu mil od narzeczonego i nie komunikuje się z nim w żaden znany zwykłym śmiertelnikom sposób, zawsze nieomylnie wyczuwa, kiedy Sidney jest chory albo w tarapatach.

W „Niezwykłym ostrzeżeniu” (1902) zmarły mężczyzna powraca zza grobu, aby uchronić bratową i jej córkę przed przedsięwzięciem morskiej podróży do Europy. Wkrótce potem okazuje się, że statek, którym kobiety miały popłynąć, ucierpiał w straszliwej katastrofie…

Nie we wszystkich tekstach pojawiają się jednak pierwiastki nadprzyrodzoności czy grozy. „Okiem obiektywu” (1897) to epizod z życia fotografki-amatorki, która zupełnie przypadkowo odkrywa, kto ukradł portfel dobrodusznemu panu Carrollowi, a „Miętowa esencja panny Kalisty” (1900) koncentruje się na perypetiach pewnej roztropnej starszej damy, która dzięki tytułowej miętowej miksturze rozwiązuje małą zagadkę kryminalną. Te dwie miniaturki – podobnie jak przeurocze „Tajemnicze lekarstwo” – tematycznie odbiegają od reszty, tworząc mały zgrzyt.

Zbiory opowiadań mają to do siebie, że bywają nierówne. „Biała magia” nie jest tu wyjątkiem. W tomiku znalazło się kilka naprawdę dobrych tekstów, które z powodzeniem mogłyby się rozrosnąć w zajmującą powieść… i aż żal, że tak się nie stało. Do moich faworytów zalicza się opowiadanie, które użyczyło tytułu całości. „Biała magia” (1921) to urocza opowiastka o losach sióstr Sparhallow. Starsza, Avery, przygotowuje się do ślubu z Randallem Burnleyem, choć bynajmniej nie cieszy jej wizja zamążpójścia i zamieszkania na małej farmie. Dziewczyna wolałaby wyruszyć w podróż do Europy i przeżywać wspaniałe przygody. Janet, której nie mieści się w głowie, żeby jakakolwiek kobieta mogła nie szaleć za Randallem, odwiedza miejscową czarownicę i zdobywa maść z ropuchy, mającą wzniecić miłość w sercu siostry. Intryga przynosi dość nieoczekiwane skutki…

Na uwagę zasługują również takie utwory jak „Świątobliwa oszustka”, „Zjazd towarzyski na Smoky Island” (1935), „Czerwony pokój” (1898), „Spotkanie z Białą Damą” (1922) oraz „Człowiek z pociągu” (1914) – ten ostatni głównie ze względu na postać babci Sheldon, która jest przesympatyczna.  

Do mniej udanych opowiadań należą natomiast „Cierpienia Estelli” (1902) i „Szlachetne poświęcenie”. W pierwszym tekście nie brakuje ckliwego melodramatyzmu, główna bohaterka jest infantylna i mało wiarygodna w swojej szlachetności, jej narzeczony zaś – irytujący. Tytułowe „szlachetne poświęcenie” z drugiego utworu jest w istocie bardziej objawem tchórzostwa, a zachowanie głównego bohatera nie przekonuje. Zapewne dzieje się tak przez nadmierną skrótowość, która – zarówno tu, jak i w paru innych tekstach – nie przysłużyła się całości.

Do największych zalet zbiorku zalicza się bijące z niego ciepło, jakże typowe dla prozy Montgomery. W niewielkich miastach i wsiach na Wyspie Księcia Edwarda toczy się barwne życie. Owszem, dzieją się rzeczy niezwyczajne, ale mieszkają tutaj również zwykli ludzie, pełni ujmujących zalet oraz irytujących słabostek. Ciotka Catherine ze „Spotkania z Białą Damą” ma szeroką, płaską twarz, brodawkę na czubku perkatego nosa, pomarszczoną, żółtą szyję i wyłupiaste oczy, a z jej brody wystają włosy. Roger jest niskim, niepozornym człowiekiem, który lekko utyka i jedno ramię ma wyższe od drugiego… Ta zwyczajność i pospolitość, połączona z powszechnie znanymi problemami życia codziennego, sprawia, że bardzo łatwo jest zżyć się z bohaterami i przenieść w wyobraźni na Wyspę.

Miłośnicy twórczości Lucy Maud Montgomery docenią „Białą magię”. Opowiadania są wprawdzie nierówne – perełki przeplatają się ze słabszymi tekstami – ale całość godna jest polecenia. To dobra lektura na lato.

 

 

Novus Orbis

Gdańsk 1994

Tłumaczyła Joanna Kazimierczyk

7/10

 

 

 

[1] Lucy Maud Montgomery, Biała magia, tłum. Joanna Kazimierczyk. Novus Orbis, Gdańsk 1994, s. 57.

Komentarze