Elizabeth Gaskell – „Kuzynka Phillis”


Wielkie to przeżycie dla młodego mężczyzny, kiedy przyjdzie mu pierwszy raz zamieszkać samemu”[1] – tymi słowami rozpoczyna się powieść „Kuzynka Phillis”, stworzona przez znakomitą angielską pisarkę epoki wiktoriańskiej, Elizabeth Gaskell. Książka ukazała się po raz pierwszy w 1864 roku – czyli na krótko przed śmiercią Gaskell (która nastąpiła rok później) – a otwierające ją słowa świetnie oddają treść. Jest to bowiem utwór o dojrzewaniu, pierwszych życiowych próbach i wchodzeniu w dorosłość.

Głównym męskim bohaterem, a zarazem narratorem powieści jest Paul Manning. Paul wywodzi się z rodziny, która nie opływa w dostatki. Jego ojciec pochodzi z Birmingham i nie może poszczycić się szlachetnym urodzeniem; z zawodu jest prostym mechanikiem. Posiada jednak „talent twórczy oraz wielkie samozaparcie” i te dwie cechy czynią zeń poważanego w pewnych kręgach wynalazcę. Kiedy Paul kończy siedemnaście lat, ojciec pomaga mu znaleźć zajęcie w biurze inżyniera, który nadzoruje budowę lokalnej linii kolejowej. Młody człowiek wprowadza się do niewielkiego pokoju nad cukiernią i zaczyna żyć na własny rachunek. Nie zachłystuje się jednak świeżo zdobytą wolnością: posiłki jada z dwiema starszymi paniami, które odnajmują mu pokój, w niedziele chadza do kaplicy, aby wysłuchiwać „monotonnych hymnów, długich modlitw i jeszcze dłuższych homilii” (s. 8), a raz na jakiś czas bywa na – nudnej i deprymującej – herbatce u pastora. Jego życie zmienia się w chwili, gdy w wieku niespełna dziewiętnastu lat poznaje krewnych, o których istnieniu dotąd nie miał pojęcia. Za namową matki wybiera się w odwiedziny na farmę Hope, gdzie mieszka pan Holman, farmer i kaznodzieja, z żoną i córką. Z początku Paul bynajmniej nie ma ochoty na zacieśnianie relacji, ale pastor Holman i jego rodzina szybko przypadają mu do gustu. Młodzieniec nawiązuje przyjaźń z młodszą o dwa lata kuzynką Phillis – nadzwyczaj miłą i grzeczną, a do tego urodziwą dziewczyną, której życie upływa na czytaniu książek i pomaganiu rodzicom w codziennych pracach.

To Phillis, jakkolwiek spoglądamy na nią oczyma Paula Manninga, jest główną bohaterką powieści. Elizabeth Gaskell potrafiła tworzyć nietuzinkowe postacie kobiece – dowiodła tego w „Paniach z Cranford”, w „Szarej damie”, w „Ruth”… Nie inaczej jest w „Kuzynce Phillis”. Rysując tę bohaterkę, pisarka wykazała się niepospolitym wyczuciem i psychologiczną wnikliwością. Portret jest subtelny, ale nie brakuje mu głębi. Phillis jest „dobra, uczciwa i nauczona pracować zarówno rękoma, jak i umysłem”. Żyje jednak w wiktoriańskiej Anglii, w środowisku, w którym najwyższą ambicją kobiety jest znalezienie odpowiedniego męża. A że zna łacinę oraz grekę, lubi czytać książki i ma intelektualne ambicje? Cóż, „mówi się trudno; więcej w tym pecha aniżeli winy, zważywszy, że jest córką intelektualisty, w dodatku jedynaczką”. Zresztą „gdy tylko wyjdzie za mąż (…), nauka pójdzie w zapomnienie” (s. 48).  

Gaskell barwnie opisuje życie na dziewiętnastowiecznej prowincji angielskiej, z jej mentalnością, tradycjami i obyczajami. Życie na farmie Hope przedstawia w sielskich barwach: tu dnie upływają pod znakiem harmonii, szacunku do ziemi oraz drugiego człowieka i wzajemnej miłości. Wypełniają je praca i modlitwa, a każda z pór roku przynosi nowe wyzwania i odmienne obowiązki.

Szczególnie godna uwagi jest jednak subtelność, z jaką autorka oddaje pierwsze porywy serca swoich bohaterów. Przystępując do lektury, nie należy sugerować się informacjami od wydawcy. Na tylnej stronie okładki można przeczytać: „Młodzieniec ten [Paul Manning] (…) poznaje córkę pastora i z miejsca ulega jej urokowi. Nawet to, że są daleką (…) rodziną, nie przeszkadza mu snuć w skrytości ducha nieśmiałych planów co do ich wspólnej przyszłości”. Błąd! Relacje Paula z kuzynką mają bratersko-siostrzany charakter, a obiektem uczuć pięknej Phillis staje się ktoś inny. Niemniej, jest to powieść o miłości, Gaskell zaś udowadnia, że potrafi odmalowywać nie tylko dojrzałe uczucia, lecz także pierwsze młodzieńcze fascynacje i zawody.

Paul Manning mówi w pewnym momencie o swoim pracodawcy, panu Holdsworthcie, że ten „miał upodobanie do czysto narracyjnych opisów pozbawionych jakiejkolwiek akcji” (s. 41). Otóż słowa te można by z powodzeniem odnieść do „Kuzynki Phillis”. Jest w tej powieści bardzo dużo „czysto narracyjnych opisów” i bardzo mało „jakiejkolwiek akcji”. Zdecydowanie nie jest to książka dla miłośników rozbudowanej fabuły; cały jej urok zasadza się na prostocie, ujmującym pięknie języka oraz niespiesznych, ale barwnych scenach z życia angielskiej prowincji lat czterdziestych dziewiętnastego wieku.

Powieść ukazała się w czterech częściach. Dwie kolejne były w planach, ale nigdy nie ujrzały światła dziennego. „Kuzynka Phillis” nie ma więc zakończenia – to, jaki epilog miała ta historia, pozostaje sprawą otwartą. Czy warto sięgnąć po tę książkę i samodzielnie dopowiedzieć sobie finał? Zdecydowanie! To dojrzała, rzetelna proza wysokiej próby, w sam raz dla miłośników literatury wiktoriańskiej… i nie tylko.

 

 

 

Wydawnictwo C&T

Toruń 2014

Tłumaczyła Agnieszka Klonowska

7/10

 

Elizabeth Gaskell - "Dom na wrzosowisku"  

Elizabeth Gaskell - "Panie z Cranford"  

Elizabeth Gaskell - "Ruth" 

Elizabeth Gaskell - "Szara dama"  



[1] Elizabeth Gaskell, Kuzynka Phillis, tłum. Agnieszka Klonowska. Wydawnictwo C&T, Toruń 2014, s. 5.  

Komentarze

  1. Czyli notkę zamieszczoną na okładce napisał ktoś, kto nie przeczytał książki albo przeczytał ją niedokładnie… Zaciekawiłaś mnie, tej autorki jeszcze nie znam. Czy sądzisz, że gdyby żyła dłużej, napisałaby te dwie dodatkowe części? :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz